Menu Zamknij

Depresyjne przemyślenia

Nie tak dawno natrafiłem na dość wstrząsającą wiadomość. Młoda dziewczyna rzuciła się pod pociąg.

Od tamtej pory nie daje mi to spokoju a bardziej komentarze ludzi w internecie czy też na żywo o samobójcach. Jak można tak bezmyślnie podchodzić do tematu tak trudnego?

Komentarze typu:

  • są samolubni, bo uciekli od odpowiedzialności, zostawili problemy bliskim, rzucając się pod pociąg, nie pomyśleli o osobach, które właśnie jechały do pracy i się teraz spóźnią
  • nie mają honoru, ambicji
  • jak mogli zostawić swoich mężów, żony, dzieci?

Takie komentarze są po prostu nie na miejscu.

Często patrzymy na takie tematy/sytuację z pewną wyższością, ponieważ są one publiczne, a my jesteśmy pewni, że nasze życiowe problemy są świetnie skrywane przez naszych najbliższych lub przez nas samych i nikt się o nich nie dowie. Po czym jak politycy wchodzimy w dyskusje i możemy z łatwością oceniać innych.

Tak na „chłopski rozum” serio myślicie, że osoba, która właśnie ma zamiar rzucić się pod pociąg, powiesić lub rzucić się z 11 piętra myśli w 100% trzeźwo i rozważa, co się stanie jak popełni samobójstwo i czy przypadkiem nie przeszkodzi innym w zrealizowaniu ich codziennych obowiązków? COME ON!

Jak możemy przeczytać, na stronie WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) na depresję cierpi ponad 260 milionów ludzi, a co roku na całym świecie dochodzi do 800 tys. samobójstw.

Kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni, ale to oni odbierają sobie życie częściej. Jest to związane m.in. ze skuteczniejszymi metodami. U kobiet prymuje przedawkowanie tabletek, u mężczyzn „szubienica”.

W Polsce sprawa wygląda następująco. Z depresją zmaga się około 1,5 miliona osób (co 26 osoba). Co roku mamy około 5 tysięcy oficjalnych samobójstw, drugie tyle określa się jako powód — nieustalony.

Czemu fakt depresji jest przez nas bagatelizowany a wręcz ośmieszany?

W moim odczuciu jest to podświadome i narzucone przez społeczeństwo. Jeśli nie zgadzamy się z naszą partnerką/partnerem podczas kłótni rzucimy mimowolnie, coś w stylu idź do psychiatry, psychologa, lecz się na głowę itd. Z drugiej strony jeśli np. facet ma problem z trafieniem do muszli klozetowej i obsikuje wszystko dookoła, partnerka raczej nie powie mu, idź do urologa, może masz problem z cewką moczową.

Psycholog/psychiatra to ostateczność, ostatnia deska ratunku, jak już wszystko zawodzi. Traktujemy pomoc psychologiczną jak zło konieczne, lub zło, któremu nie chcemy stawić czoła.

Mamy chore serce idziemy do neurologa, chore płuca idziemy do pulmonolog (musiałem sprawdzić), mamy problem z głową, siedzimy w domu i psujemy relacje z bliskimi i z samym sobą, co może prowadzić do leków, niepokoju (anxiety), depresji.

Czy można sobie samemu pomóc? Raczej nie. Czy można wyleczyć chorą wątrobę, pocierając ją codziennie trzy razy? Raczej nie, chyba że z pomocą Jerzego Zięby.

A teraz do dzieła

Krok Pierwszy

Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że ma się problem. Wypieranie, odrzucanie tych myśli nic tu nie da. Oczywiście umawiamy się do psychologa. W ostateczności szukamy osoby, która nas wysłucha i doradzi w sposób bezstronny (raczej będzie ciężko). Chociaż są to osoby, którym zawdzięczamy 20% skuteczności terapii, 80% zależy od nas samych. Tak więc jest to najważniejszy krok ale jeśli naszym zadaniem jest wypełnić wannę piaskiem, to właśnie wsypaliśmy jedno ziarenko.

To jest jak z chodzeniem na siłownie i wykupieniem pakietów ćwiczeń z trenerem. To on ma wiedzę i ustala co mamy konkretnie robić na siłowni, ale nie jest w stanie podnosić za nas ciężarów, całą pracę musimy wykonać my.

Krok drugi

Zadania domowe, a bardziej konkretnie jest to praca po spotkaniach. Reagowanie na nasze emocje. Czemu tak zareagowaliśmy, czym było to spowodowane? Dlaczego zrobiłem tak, a nie inaczej? Czemu się tak czujemy, co sprawia, że czujemy takie emocje, a nie inne. Zapisywanie naszych myśli w notatniku, analizowanie naszego zachowania. Dobrym pomysłem są tu różnego typu książki, które pomogą nam chociaż trochę zrozumieć nas samych.

Książki, które warto przeczytać (oczywiście moim zdaniem)

  • Uczcie się kochać — Wandy Półtawskiej (nie do końca się zgadzam, z poglądami autorki, ale przecież nie musimy się zgadzać z treścią całej książki, żeby móc ją polecić)
  • Sztuka życia według stoików — Piotra Stankiewicza (akurat filozofia stoików jest mi najbardziej bliska)

Krok trzeci

Cieszenie się z małych rzeczy (jak dla mnie najcięższy krok). O jakie małe rzeczy tu chodzi? Przyglądanie się na nowo rzeczom, które wcześniej były dla nas tak oczywiste, że wręcz niezauważalne:

  • zachód, wschód słońca
  • mamy lepiej niż 1,2 miliarda ludzi na świecie, którzy dziennie muszą żyć za mniej niż 1 dolara (porównywanie się do innych może być niezdrowe i prowadzić do pogłębienia się depresji, ale często narzekamy, że np. nie mamy pieniędzy na nowego ajfona zapominając, że inni dzisiaj nie mają co jeść. Dzięki temu, że nie widzimy cierpienia innych olewamy takie rzeczy)
  • jesteśmy zdrowi
  • mamy na kogo liczyć w trudnych sytuacjach (na pewno znajdzie się chociaż jedna osoba)
  • wstaliśmy rano, więc dostaliśmy kolejną szansę od losu, Boga, by żyć. Jak to mawiał Seneka. Gdy wstajesz rano, mówisz na głos: „Żyje!”. Wtedy każdy poranek jest jak bonus.

Są to tak banalne rzeczy ale jeśli je ponownie docenimy i zauważymy, możemy zyskać moc.

Krok czwarty

Przestań obwiniać wszystko dookoła

To jest piękne, jak łatwo przychodzi, nam spychać odpowiedzialność na przeszłość, innych, rzeczy, na które nie mamy wpływu. No bo przecież lepiej jest powiedzieć, że:

  • nie dostaliśmy wymarzonej pracy przez to, że mieliśmy mniej szczęścia od innych
  • nie możemy znaleźć pracy, bo akurat w naszym mieście jest jej mało a wszyscy pracodawcy to złodzieje
  • pada więc nie idę biegać
  • czemu ten cholerny korek się nie rusza, nie zdążę do pracy!
  • cały czas muszę chodzić do dentysty, bo mam słabe zęby po rodzicach

Musimy być ze sobą szczerzy. I tak:

  • nie dostaliśmy pracy, bo ktoś był lepszy od nas
  • nie możemy znaleźć pracy, bo może wysłanie byle jakiego CV do dwóch pracodawców to za mało?
  • jeśli pada, to mogę, poćwiczyć w domu
  • mogliśmy wyjechać wcześniej, następnym razem już będziemy pamiętać, poprawimy się
  • chodzimy do dentysty, bo myjemy zęby całe 20 sekund, szczotkując cały czas jednego zęba, jednocześnie sprawdzając posty na facebooku.

Przestań spełniać marzenia innych

Często jako dzieci robiliśmy rzeczy, które sprawiały nam największą przyjemność np. rysowanie, bieganie, kopanie piłki, modelowanie, układanie klocków lego, śpiewanie itd. Z biegiem czasu porzuciliśmy to wszystko na rzecz dorosłości i bieganiem za pieniądzem, karierą. Nawet nie wiedząc, że zaczęliśmy podążać drogą, która spełnienia marzenia innych.

Ludowa mądrość mówi „Lepiej być szczęśliwym sprzedawcą w McDonaldzie niż nieszczęśliwym bogaczem”.

Dużo osób zaciąga kredyty na mieszkania, samochody, drogie zegarki, ajfony. Ograniczając się, i zakładając na siebie łańcuch, co w gruncie rzeczy nie jest wcale złe, jeśli robią to w 100% dla siebie, a nie dla innych.

O co tu chodzi? Mamy jedno życie (chyba), które jest dość krótkie. Czemu w takim razie mamy robić coś, czego nie lubimy do końca naszych dni (sam z tym nadal walczę)? Ludzie oczywiście czekają na wymarzoną emeryturę (która w gruncie rzeczy zaczyna być niepewną przyszłością), dzięki której zyskają wolność finansową. A tak serio, zobaczcie na osoby dookoła was które są na emeryturze. Czy teraz podróżują, mają energie, robią wszystko, co chcieli 30 lat temu? Naprawdę chcecie czekać, aż będziecie mieć 60+ lat, żeby zacząć żyć?

„Mam nadzieję, że wszyscy staną się tak bogaci i sławni i będą mieli wszystko, o czym kiedykolwiek marzyli, tak by się przekonali, że to nie jest to”. Jim Carrey

Zacznij ufać swojemu przeczuciu

Przez to, że jesteśmy gatunkiem stadnym, przy trudnych decyzjach bardzo często szukamy pomocy innych „mądrzejszych od nas samych”. Oczywiście bardzo często druga osoba chce nam pomóc, ale przez pryzmat swoich doświadczeń, ambicji, poglądów.

Musimy nauczyć się ufać sobie, bo w ostateczności to my podejmiemy jakąś decyzję nikt inny, już nie tak łatwo będzie się wymigać od odpowiedzialności, ale z drugiej strony będziemy czuć, że twardo stąpamy po ziemi.

Nie zwracaj uwagi na innych

„Często się dziwiłem, jak to każdy siebie więcej miłuje niż innych, a swój własny sąd o sobie ceni mniej niż sąd innych” Marek Aureliusz, Rozmyślania, XII.4

Zabawne, że często bardziej opieramy się na opinii innych o nas samych, lecz mamy wygórowane mniemanie o sobie. Boimy się zacząć czegoś nowego, bo co inni powiedzą, zachowujemy się tak, a nie inaczej, bo są już z góry narzucone standardy.

Mam dla was dwa fajne ćwiczenia, które są proste szybkie, ale mogą powiedzieć dużo o nas samych:

  • idąc miejskim deptakiem / w centrum handlowym połóżcie się na ziemi dosłownie na minute, po czym wstańcie i idźcie dalej
  • kupując ulubioną kawę, poproście o zniżkę, targujcie się o niższą cenę

W obu przypadkach robimy rzeczy wbrew logice, i prawdodobnie będzie nam je ciężko wykonać, chociaż są przecież banalnie proste.

Kładziemy się na ziemi bez przyczyny, ludzie wokół nas obserwują. Najprawdopodobniej większość obejdzie nas, nawet nie spoglądając w naszą stronę, możliwe, że ktoś się z nas zaśmieje albo powiedzą, że jesteśmy wariatami. Ale co z tego? Czy tak bardzo zależy nam na opinii ludzi, których prawdopodobnie nigdy już nie zobaczymy?

Kupując kawę, przecież jest cennik, który jasno na białym mówi nam, jaka jest cena naszej ulubionej kawy.

Większość z nas żyje zgodnie z góry narzuconymi schematami (paradygmatami), powyższe ćwiczenia mają nam pomóc zrozumieć, jak trudno jest się z nich wydostać, a w rzeczywistości, jak łatwo się z nich wyrwać i jaką daje nam to ulgę.

Pomagaj innym

Bardzo dużo daje pomaganie innym. Sam kiedyś byłem niesamowitym sknerą, nigdy nie pomagałem, ponieważ wychodziłem z założenia, że jeśli mi nikt mi nie pomógł to czemu mam pomagać innym. Jest to błędne założenie. Gdy pomagamy innym, czujemy się potrzebni, czujemy, że po coś tu jesteśmy. Oczywiście nie chodzi tu tylko o pomoc drugiej osobie, ale też zwierzakom, które często bez pomocy człowieka są bezradne. Jeśli macie warunki do adopcji psa, kota, świnki morskiej lub jakiegokolwiek zwierzaka, które już nie jedno w życiu przeszło jest najlepszą pomocą, jaką możemy zaoferować drugiej istocie. Zwierzęta są antydepresantami, których nie trzeba łykać co rano 🙂

Wyłącz tego fejsbuka

Media społecznościowe wiedzą jak przytłoczyć i to bardzo, a raczej sami sobie i znajomym to robimy. Dodajemy najlepsze wycinki z naszego życia i robią też tak inni. Napędzamy się w spirali zajebistości i dochodzi do sytuacji, gdzie włączamy Facebooka i widzimy idealne życie naszych znajomych, znanych ludzi czy influenserów. Porównujemy się do nich do ich super ciał (oczywiście zdjęcia robione pięćset razy pod każdym kątem ze wciągniętym brzuchem jak Adaś w Dniu Świra), super życia itd. Zapominając, jak to wszystko działa. Oczywiście mam to samo i sam się na tym łapię.

Kochaj siebie

Traktuj swoje ciało, duszę jak mnisi traktują świątynie (jak by ktoś nie wiedział, to znaczy, żeby taktować ciało jak najlepiej :D).

Zacznij pisać pamiętnik

Często nie umiemy wyrazić swoich uczuć. Pisanie codziennie rano lub wieczorem swoich planów przemyśleń da Ci lepszy obraz, jakim jesteś człowiekiem, na czym Ci zależy. Będziesz w stanie lepiej trzymać się pewnych założeń. Jeśli już zaczniemy pisać, często opisujemy tylko złe dni, co jest błędem, musimy zapisywać też dobre dni, jak wszystko idzie po naszej myśli. To dzięki zapisywaniu dobrych i złych dni jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć nas samych, co nami kieruje, co nas smuci, frustruje, dzięki czemu/komu jesteśmy szczęśliwi.

Dodatkowo zachęcam do zapisywania sobie każdego wieczoru 5 zwycięstw. Czy rzeczy, z których jesteśmy dumni danego dnia. Oczywiście w dniu, w którym nam nic nie wychodzi, będzie najtrudniej, ale to właśnie w te dni 5 zwycięstw jest nam najbardziej potrzebne.

Przykłady:

  • biegałem 20 minut
  • zrobiłem 10 pompek
  • nie kupiłem koszulki na promocji, który i tak nie był mi potrzebny
  • nie zjadłem słodkiego, chociaż ten kit kat cały czas się na mnie patrzył
  • skosiłem trawę, a w telewizji leciała moja ulubiona telenowela
  • zrobiłem 1/4 projektu

Łatwe, proste i przyjemne a daje nam wewnętrznego kopa, aby rozpocząć lepiej następny dzień.

Czasy wirusa

Mamy teraz bardzo nieciekawą sytuację, która w konsekwencji może doprowadzi do zwiększonej ilości osób z depresją czy chorobami na tle psychicznym, czy nerwowym. Jeszcze przed pandemią widać było coraz większą izolację społeczną, Covid przyspieszył tę sytuację w mgnieniu oka.

Sytuacji, jaką mamy za oknami, nie możemy zmienić. Za to możemy zmienić nasze postrzeganie tej, że sytuacji. Wyłączmy telewizję, ale też powiadomienia na telefonie. Zróbmy sobie choć jeden dzień bez telefonu, internetu, różnego rodzaju stymulantów (w tym kawy), niech będzie to niedziela. Zaplanujmy cały dzień ze sobą samym, tylko my, natura i kartka papieru (bardzo trudne zadanie). Możemy spędzić cały dzień z rodziną, ale w 100% poświęćmy im czas. Dajmy sobie czas z dala od gąszczu informacji, które koniec końców w żaden sposób nie poprawiają naszego dnia, a raczej wprowadzają w nas stan niepokoju. Nie winie za to mediów, po prostu bardziej interesują nas dramaty, wojny, protesty niż szczęście innych.

Życie jest piękne

Ten post jest chaotyczny i prawdopodobnie wszystko jest nie po kolei, był on po prostu pisany z głowy i z serca.

Mam nadzieję, że pomogę moimi przemyśleniami choć jednej zagubionej duszy.

Żyjcie, cieszcie się życiem, każdym nowym dniem, pomagajcie innym,

Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.